Ks. Ludwik Gładyszewski
Wstęp
Inicjatorem stworzenia takich opracowań był jezuita H. Rosweyde (+1629), który w swoim „Fasti sanctorum” stworzył projekt, według którego miano opracować żywoty najbardziej czczonych świętych, których wspominano na przestrzeni całego roku. Zamierzał zebrać i wydać bez zmiany treści i formy wszystkie najstarsze rękopisy hagiograficzne. Rosweyde zdołał stworzyć duży zbiór materiałów przygotowawczych, które po jego śmierci przekazano innemu jezuicie, o. Jean Bolland (+1665), znakomitemu historykowi i hagiografowi, znającemu kilka języków europejskich. To pod jego kierownictwem opracowano pierwsze tomy obszernej serii znanej pod nazwą „Acta Sanctorum”. Bolland wprowadził pewne zmiany do zaproponowanego przez Rosweyde’a układu, ale zachował porządek kalendarzowy. Zamierzano włączyć w te opracowania postaci wszystkich świętych, nawet takich, którzy nie mieli własnych formalnych życiorysów lub pasji opisujących ich męczeństwo, ale byli znani z innych źródeł. Przedrukowywane żywoty miały być uzupełniane przez odpowiednie opracowania dotyczące osoby, kultu i wiadomości historycznych ze szczególnym naciskiem na wiarogodność przekazów historycznych. Przy tym miano także uwzględniać spisy świętych zawarte w martyrologium pod określonym dniem oraz tych, których kult nie został oficjalnie zatwierdzony i potwierdzony dokumentami formalnymi, ale wiadomo było, że istniał od pradawnych czasów, jeżeli nawet zachowały się tylko krótkie wzmianki o nich w martyrologiach, kalendarzach, annałach lub księgach liturgicznych.
Bolland rozszerzył zakres badań na wszystkie kraje europejskie. Od 1635 r. zaczął z nim współpracować Gottfried Henschen. On dokonał metodycznego udoskonalenia sposobu przygotowywania materiałów mających wejść do „Acta Sanctorum”. Kładł przy tym duży nacisk na badania historyczne i chronologiczne. Sam najczęściej pisywał tzw. komentarze wstępne (Commentarius praevius) do poszczególnych żywotów. W 1641 r. generał zakonu jezuitów nazwał ten zespół hagiografów „Societas Bollandiana”.
W 1643 r. ukazały się pierwsze trzy tomy „Acta Sanctorum” obejmujące świętych wspominanych w styczniu, w 1658 r. – trzy tomy o świętych z lutego, w 1668 r. – trzy tomy o świętych z marca, w 1675 r. – trzy tomy z życiorysami świętych z kwietnia. W następnych wiekach ukazywały się kolejno powtarzane wydania.
Autorzy tych opracowań hagiograficznych byli rzetelnymi historykami, którzy szukali prawdziwych wiadomości z dawnych i nowych dziejów chrześcijańskiego życia wyznawców Jezusa. Wszystkie wiadomości wydobywali z zachowanych przekazów w sposób staranny i bardzo krytyczny. Takiej właśnie krytyce poddawali wszelkie wiadomości, jakie uznawali za nieprawdziwe i urojone (czasem nawet określali je jako „halucynacje”), ale ich nie niszczyli, a tylko z przedrukowywali zaopatrując w odpowiednią oceną. Dzięki temu zachował się także barwny materiał legendarny. Podważali wszelkie tradycje pozbawione historycznego uzasadnienia, np. zakwestionowali dotychczas panujące mniemanie o początkach i powstaniu zakonu karmelitów. Takie krytyczne opracowywanie publikowanych materiałów sprawiło, że narazili się nie tylko hiszpańskiej inkwizycji, ale także samej Stolicy Apostolskiej. To z kolei spowodowało nawet potępienie niektórych wydawanych przez nich tomów hagiograficznych. Niemniej odważny zespół Bollandystów nadal prowadził badania nad żywotami świętych. Gdy w 1773 r. zakon jezuitów został rozwiązany, oni mimo to otrzymali możliwość kontynuowania swojej pracy. Wkrótce więc ukazały się dalsze tomy „Acta Sanctorum” (tom IV w 1780 r., a tom V w 1786 r. – o świętych, których uroczystości obchodzono w październiku). Mimo różnych perypetii związanych z przenoszeniem warsztatu pracy Bollandyści działali dalej w XIX i XX. Interesujący nas tom „Supplementum, Auctuaria Octobris” został wydany w 1875 r.
Bollandyści ogromnie przyczynili się do rozwoju całej hagiografii dzięki poprawnej edycji wielu źródeł hagiograficznych oraz dzięki krytycznym komentarzom i rozprawom, które sprawiły, że spojrzenie na postaci, życie, działanie i świętość otoczonych kultem świętych stało się bardziej prawdziwe, krytycznie przedstawione i umieszczone w prawdziwych realiach historycznych.
Wiadomości o św. Radzymie Gaudentym zawarte w bollandystowskiej dokumentacji nie są przedstawione systematycznie; tkwią we fragmentach dokumentów źródłowych lub w cytatach zaczerpniętych z poszczególnych opracowań. Dlatego tutaj w krótkiej syntezie ukazano zawarte w nich treści dotyczące postaci tego świętego.
„Komentarz wstępny” (Commentarius praevius) zajmuje się określeniem i ustaleniem, czy św. Gaudenty był otoczony kultem kościelnym od samego początku, a zwłaszcza od chwili zrabowania zwłok z Gniezna i przeniesienia ich do Pragi. W zachowanych „Propria Sanctorum” dla Czech i diecezji praskiej św. Gaudenty jest określany jako „święty” i wyliczany razem ze św. Wojciechem i innymi patronami Bohemii. Miejscem kultu św. Gaudentego w Pradze był kościół św. Wita, w którym znajdował się też św. Wojciech, w kaplicy przy ołtarzu świętych Kosmy i Damiana, gdzie nocą ku jego czci paliła się specjalna lampa. Do pewnego czasu mszę w jego rocznicę odprawiano jak mszę za zmarłego, ale potem na skutek cudów za jego sprawą dokonanych przyznano mu nawet wstecz (retro) tytuł świętego. Także inni pomordowani bracia św. Wojciecha zostali w kościele praskim uznani za świętych. Przy opisie ceremonii wnoszenia zrabowanych z Polski zwłok Wojciecha i Gaudentego obydwaj są na równi określani jako „święci”.
Drugą część dokumentacji stanowi żywot św. Gaudentego napisany w 1772 r. przez Feliksa Neriniusza. Radzym Gaudenty jest w nim ukazany jako nieodłączny towarzysz św. Wojciecha od dzieciństwa, przez cały czas jego aktywności, kiedy towarzyszył mu w jego podróżach na Zachód Europy lub podczas ewangelizacji na Węgrzech, w drodze do Polski, aż po jego męczeństwo. Ze względu na to, że był obecny podczas umęczenia św. Wojciecha, w kościele praskim czczono go jako męczennika. Gaudenty nie zginął wprawdzie wówczas razem ze św. Wojciechem, skoro potem był jeszcze przez siedem lat arcybiskupem kościoła w Gnieźnie, był jednak tak głęboko przywiązany do swego świętego brata, że jego cierpienie i męczeńską śmierć, jak sadzono, przeżył silnie i zapragnął zostać również męczennikiem. Było to zatem męczeństwo duchowe i dlatego św. Gaudentego uważano za duchowego męczennika zgodnie z istniejącą starą tradycją chrześcijańską.
Po żywocie Neriniusza dołączone są „Uwagi” (Annotata), w których znaleźć można różne wiadomości. Podana jest etymologia imienia Radzyma Gaudentego w wersji słowiańskiej i łacińskiej. Gaudenty jest przedstawiony jako brat św. Wojciecha w podwójnym znaczeniu, że mianowicie był jego bratem rodzonym i równocześnie duchowym przez umiłowanie wspólnej zakonnej drogi życia. W kilku miejscach można tu dostrzec typowy dla Bollandystów krytycyzm wyrażający się w odrzuceniu legend, jakie powstały w związku z kultem tych świętych, np. legenda o tym, że św. Wojciech, gdy odcięto mu już głowę, wziął ją w ręce i tak zawędrował pieszo do Gniezna, gdzie godnie spoczął w pokoju. Przy tym autor zastrzega się, że włączenie takiej legendy przekreśla wiarogodność innych przekazów z tego samego źródła.
Podany jest też w dwóch wersjach opis przyjazdu cesarza Ottona III do Gniezna w 1000 r. i ustanowienia metropolii gnieźnieńskiej z biskupstwami sufraganalnymi. Pojawia się kwestia legalności tych kościelnych zarządzeń wydanych przez cesarza czy przez towarzyszącego mu przedstawiciela Stolicy Apostolskiej, co miało zapewnić pełną zgodność z prawem tych decyzji. Według tych opisów metropolitą został brat św. Wojciecha, mnich z rzymskiego klasztoru św. Bonifacego (ktoś połączył to nawet z Fuldą) i św. Aleksego. Powstanie tej nowej metropolii zostało już wcześniej przygotowane w Rzymie, dokąd – jak się wydaje – został po śmierci św. Wojciecha wysłany jego brat Gaudenty, który miał powiadomić przebywającego wtedy w Rzymie cesarza Ottona III o śmierci Wojciecha i równocześnie uzyskać jego kanonizację. Jesienią 999 r. św. Gaudenty otrzymał w Rzymie święcenia biskupie i towarzyszył cesarzowi w wielkim poście 1000 r. w jego podróży do Gniezna i tu został mianowany arcybiskupem nowej metropolii. Ponieważ zaś jej głównym patronem i patronem kościoła gnieźnieńskiego był św. Wojciech, św. Radzym nazywał siebie niekiedy arcybiskupem św. Wojciecha i tak się podpisywał.
Za ważny akt działalności św. Gaudentego uważa się sprowadzenie i osadzenie w puszczańskim eremie (przypomina się Antoniego Gołubiewa „Bolesław Chrobry”) pięciu Braci Męczenników, których później czczono w Polsce i na Czechach, ponieważ czeski książę Brzetysław zabrał ze sobą również ich zwłoki.
Za polskim kronikarzem Długoszem (nazywanym z łacińska Longinus) podane są pewne szczegóły o śmierci św. Gaudentego. Po pięciu latach świętego pełnienia posługi biskupiej św. Gaudenty umierając (moribundus) rozgoryczony wykroczeniami, jakich dopuścili się mieszkańcy Gniezna, rzucił na to miasto klątwę, bo nie chcieli pokutować, jak długo on żył. Wydaje się, że odwołanie się do tej klątwy umierającego biskupa miało jakby usprawiedliwić albo uprzedzić późniejsze zniszczenie i nieszczęścia, jakie spowodowali Czesi, których najazd ogromnie spustoszył dwa miasta, Gniezno i Poznań.
Św. Radzym Gaudenty pojawia się dwukrotnie jako święty, który przychodzi w jaśniejącej postaci i dokonuje cudów, z których najważniejszy to uwolnienie więźnia w Krakowie.
W niektórych z tych dokumentów znajdują się pewne błędy dotyczące nazw miejscowości lub innych okoliczności, ale autor opracowania starannie je zaznaczył i poczynił właściwe poprawki. Dzięki temu można nawet śledzić sposób pracy twórców wielkiego dzieła „Acta Sanctorum”.